<title_newspaper="Przekrj"> 
<title_article="Podr po Warszawie odcinek 27"> 
<author_1=Wiech> 
<language=pl> 
<style=press> 
<year="1954">
<month="1">
<date=1954-01-03>
<period=w> 
<status=1_obieg>
<support=paper>
Dawniej w Sylwestra nieg obowizkowo pada w Warszawie. To ty nie szemroletkami" i Warszawami" jak dzisiej, zapychaa publika na zabawy, tylko przepisowo, jak sie naley, sankami. Dzwoneczki sycha byo po wszystkich ulicach od Zbawiciela do Chodnej, od Powzek do Brdna. Nadziane faceci bawili siew Resursie Obywatelskiej na Krakowskiem i w Kupieckiej na Senatorskiej, u Wiolarzy i u Cyklistw.
Publika wicej mortusowa Pod murzynkiem" na Starwce i Pod trzema koronami" na Ogrodowej. Ale ja ju tego nie pamitam  wujo Wyk mnie opowiada. Za moich czasw na Ogrodowej odchodzia ju tylko nie wska zabawa Pod teciow, a na Chodnej Pod psa-mi i Pod zegarem. Do Adrii ani do Oazy osobicie nie uczszczaem. Przewanie w tych obydwch knajpach bywao przestronno, tok dawa sie odczuwa tylko w Sylwestra i wtedy faktycznie szpilki nie byo gdzie wetkn.
Wujo Wyk mnie kiedy nadmieni, e jak 1905 roku by na Sylwestrze w barze Pod kro-wiem popiersiem na Wolskiej, wpada tam patrol, piciu sodatw i rewirowy. Te sodaci zaczli bi goci kolbami, ale rewirowy by dobrem znajomem wuja Wyka, to ty nie po-zwoli go sodatom nawet ruszy. Sam mu tylko nakad po mordzie, zabra patrol i wyszed. Wszdzie dobrze mie tak zwane chody.
Obecnie Warszawa podbawia si przyzwoicie, czyli e z umiarkowanem naduyciem alkoholu. Na przykad w zeszym roku pijanych prawie sie na ulicy nie widziao. Bo tych dwch co ich przyuwayem nie licz z powodu, e z mlecznego baru wychodzili, gdzie za pomoc mleczka ratowali sie od zatrucia alkoholizmem, czyli podeszli do siebie, jak to sie mwi, samokrytycznie. Jeden nawet twaroek mia na klapach jesionki.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language>
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper> 
